Chłopiec z plakatu

Przez całą tzw. „kampanię wyborczą” nosiłem się z zamiarem opisania moich obserwacji zachowań ludzi i wrażeń z nią związanych. Publikuję ten wpis po ciszy wyborczej, a przed poznaniem wyników.

Radzę każdemu, kto ma zadatki na tzw. „społecznika”, chce bezinteresownie wspierać innych, realizować swe pasje i starać się przekazywać je  – KANDYDUJ W WYBORACH !
Jakichkolwiek.

Można poznać cały wachlarz reakcji osób na co dzień znanych. Od zdań „po co ci to?” przez neutralność do entuzjazmu. Wybory nie są okresem, w którym zmienia się charakter. Jeśli ktoś był aroganckim bufonem przed, będzie i w trakcie. Narwany choleryk też. Także po wyborach. Jedynie w czasie wyborów szybciej pokaże kawałek swego prawdziwego oblicza. To niewątpliwie pomoże w dalszym życiu, wskaże na kim można polegać, kto odsunie się od razu przy cieniu obaw o swoją skórę.

Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo.” – Armand Jean Richelieu (Boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam).

Mam za to serdecznie dość głupiej wojny plakatowej !

Zamiast przeznaczyć fundusze na np. STRAŻ POŻARNĄ, która zbiera datki w internecie i na loteriach, by mieć na swe wyposażenie, kupuje się jak najwięcej plakatów, i to jak największych, płaci za wynajem pojazdów, powierzchni reklamowych, firm PR itd itp
W Gierczynie poziom kampanii plakatowej sięgnął absurdu, gdyż sołtys zabrał tablicę. Czy to ma sens?

Zapytanie do WSZYSTKICH Sztabów – czy naprawdę uważacie, że ludzie zagłosują według plakatów? I nie jest to pytanie retoryczne. Naprawdę chciałbym wiedzieć, ile głosów planowano uzyskać z tego plakatowania.
Okres przedwyborczy dawno już zatracił cechy rzetelnego informowania o swoich planach i pomysłach (tu chwalebnie przedstawia się Karol Wilk), lecz robienie mielonki z umysłach jak największej grupy odbiorców. Tak jest na wszystkich szczeblach tych wyborów, lecz najjaskrawiej widać na wyborach burmistrzów/wójtów/prezydentów miast.

CZY MY, KANDYDACI, NIE WIDZIMY, ŻE OŚMIESZAMY SIĘ PRZED ROZUMNYM SPOŁECZEŃSTWEM TĄ
„PAPIEROWĄ WOJNĄ”?!!!

Dla mnie stopień plakatowania jest wskaźnikiem, do jak bardzo nierozumnego elektoratu kandydat chce się wkupić. Jest także wskaźnikiem pychy. Bufon i pyszałek tworzy wokół siebie otoczkę, którą za wszelką cenę chroni.  Balonik ten jest większy i ma większe ciśnienie, im bardziej arogancka jest osoba.  Wybory są właśnie tym czasem, gdy trzeba chronić te baloniki, zwłaszcza przed śmiechem i ironią. Bo jedno ukłucie satyry może oznaczać ukazanie pustki wewnątrz balonika.
Czy Czytelnik nie ma dość widoku upudrowanych, zretuszowanych i obowiązkowo uśmiechniętych twarzy straszących z każdej wolnej płaskiej i dostępnej ściany?

TRZEBA UCYWILIZOWAĆ TEN PAPIER !!!

Kilka słów na temat memów, podobno kontrowersyjnych.

W żadnym z nich nie użyłem fotografii kandydata, w żadnym nie zmieniałem informacji z materiałów wyborczych, wszystkie fotografie przedstawiające kandydatów to ich plakaty wyborcze sfotografowane w piątek 19 października. Liczba memów plakatów poszczególnych kandydatów oddaje, mam nadzieje, procentowy udział tego papieru w tej kampanii. Może poza Panem Przybylskim, ale on akurat był na witrynie i nie wypadało Jego wycinać.
Wystarczyło kilka skojarzeń z fotografiami plakatów, które sami sobie, kandydaci, powiesiliśmy. Nas, kandydatów w wyborach, nie trzeba ośmieszać – robimy to sami.

„Król jest nagi” – czy znajdzie się dziecko, które to zawoła?

I na koniec https://www.youtube.com/watch?v=28vjeo1VukI

Wykonam również galerię pozostawionych po wyborach „treści wyborczych”. To co nie uda się sztabom usunąć przedstawię razem z komentarzami. 🙂