herb mirska usunięty

Co z tym herbem? cd

Upłynęło nieco czasu od uprzednio podanej informacji o „wezwaniu do zaprzestania naruszeń dóbr osobistych” autorstwa radcy prawnego naszego urzędu miasta i gminy, umocowanego przez jego mandantkę – burmistrza A. Jasińskiego, i winien jestem Czytelnikom sprawozdanie z prowadzonych kroków w sprawie herbu.

Uznałem, że organem odpowiedzialnym za symbole Mirska jest Rada, więc zwróciłem się z zapytaniem do Rady Miejskiej Gminy Mirsk o stanowisko wobec zachowania naszego włodarza. Pani Przewodnicząca zwróciła się do autora „wezwania” o wyjaśnienie podstaw prawnych tego postępowania.  Odpowiedzi Pani Przewodniczącej i radcy przedstawiam poniżej.

Ocenę tego materiału pozostawiam Czytelnikom. Ja pozwolę sobie jedynie na osobiste refleksje na temat treści tych pism.

Postępowanie burmistrza i radcy przypomina mi współdziałanie L. Wałęsy i prof. L. Falandysza w okresie sprawowanie prezydentury przez tego pierwszego. Do słowników wszedł termin „falandyzacja prawa„. Zwracam zwłaszcza uwagę na cytat orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego na temat takich działań”

„Zdaniem Trybunału Konstytucyjnego z konstytucyjnej zasady legalności, jak również z zasady demokratycznego państwa prawa wynika jednoznaczny wniosek, że w przypadku, gdy normy prawne nie przewidują wyraźnie kompetencji organu państwowego, kompetencji tej nie wolno domniemywać i w oparciu o inną rodzajowo kompetencję przypisywać ustawodawcy zamiaru, którego nie wyraził. Trybunał Konstytucyjny w swoim orzecznictwie zajmował w sprawie przepisów kompetencyjnych stanowisko zdecydowane, stwierdzając wielokrotnie, iż przepis kompetencyjny: “podlega zawsze ścisłej wykładni literalnej, domniemanie objęcia upoważnieniem materii w nim nie wymienionych w drodze np. wykładni celowościowej nie może wchodzić w rachubę…”

W tym przypadku mamy do czynienia z sytuacją, gdy prawnik udowadnia, że skoro Rada nie podjęła uchwał, to prawo władania znakami Mirska ma burmistrz.

Zauważyłem jeszcze jeden, ciekawy, aspekt tego łańcuszka przepisów i wyroków, którymi radca się podpiera. Na początku jest „dobro osobiste„, na samym końcu konkluzja, że „zgoda burmistrza miasta „jest oświadczeniem woli gminy”. Dla mnie kojarzy się to z postacią Ludwika XIV Burbona, Króla Słońce, zwłaszcza jego słowa „Państwo to ja„.

Dodatkowo, jak uzasadnia radca, „nie jest konieczna podstawa materialnoprawna do jej [zgody lub odmowy – przyp. mój] wydania”.

Poczekam na decyzje Rady w sprawie symboli miasta.

Zwracam uwagę, że jest całkiem sporo osób, zwłaszcza na FaceBook’u, które używają obecnie tego herbu. Jeśli jest wam herb miły, nic złego o burmistrzu nie piszcie, gdyż „nie jest konieczna podstawa materialnoprawna”, czyli jeśli się jemu nie spodoba, to bez żadnych uzasadnień może was straszyć sądem.

Bo, jak powiedział  Szyszkownik Kilkujadek w filmie „Kingsajz”:
Albo są z nami , albo ich nie ma!”