Z dziejów sprawiedliwości mirskiej

Od kiedy zaczęto stosować prawo, ważną rolę w społeczeństwie pełni „wymiar sprawiedliwości”, a więc instytucje powołane do jego egzekwowania. W tym artykule spróbuję opisać na wybranych przykładach, jak odbywało się to w dawniej naszym mieście i najbliższej okolicy,

Na obszarze naszej gminy nie ma tak typowych pomników dawnej sprawiedliwości jak krzyże „pokutne” lub pozostałości kamiennych stołów sądowych.  Krzyże owe możemy obejrzeć przy kościele w Świeciu lub w okolicach Krzewia. Były jednym z elementów zawarcia ugody pomiędzy zabójcą a rodziną ofiary.

Za to na pewno była tu wystawiona szubienica, pręgierz i był kat. Przez lata zmieniały się też uprawnienia sądów. Pierwotnie prawa sądowe przysługiwały panom feudalnym, którzy mogli owe prawa przekazywać dla lokalnych zarządców (sołtysów, wójtów), tworzących wraz z ławnikami sądy. W zależności od uprawnień sądy te miały różny zakres rozpatrywanych spraw i wydawanych wyroków. Zazwyczaj władca feudalny rezerwował sobie prawo orzekania w przypadku przestępstw najcięższych, a więc morderstwa, ciężkich ran itp. Lżejsze przestępstwa były karane grzywną lub chłostą, cięższe śmiercią.

Później „asortyment” środków karnych znacznie się rozszerzył, „wynaleziono” publiczne egzekucje wraz z poprzedzającym je maltretowaniem skazańców i późniejszym masakrowaniem zwłok, piętnowanie, banicję oraz tortury podczas uzyskiwania zeznań. Głównym uczestnikiem tych wydarzeń, oprócz oczywiście samego skazanego, choć jego udział był, jakby to rzec, „jednorazowy”, był kat.


Pręgierz

Miejscem, w którchlostaym odbywało się wykonanie wyroku, był pręgierz lub szubienica. Oczywiście im bogatsze miasto, tym bardziej okazałe były te miejsca. Przykładem niech będzie pręgierz wrocławski, będący dziełem sztuki. Z bliższych nam terenów zachował się pręgierz z XVI wieku w Lubomierzu. Można go obejrzeć na lubomierskim rynku, jest częściowo wmurowany w ścianę kamienicy.  W Mirsku pręgierz był prawdopodobnie mniej okazały, drewniany.

W kronikach na pierwszą wzmiankę o zastosowaniu pręgierza natknąłem się pod rokiem 1561. Jak podaje kronikarz Bergemann, 4 sierpnia Rada Miejska nakazała młodocianego Franz’a Stelzera wyprowadzić z kościoła i osadzić w więzieniu, ponieważ miał na sobie zakazane pludry czyli diabelskie spodnie. Następnego dnia rzeczony Franz stanął pod pręgierzem, gdzie zdjęto mu spodnie i spalono na rynku. Krawiec, który te spodnie uszył, został wygnany z miasta.

Kolejna wzmianka o pręgierzu mirskim pochodzi z 1607. Dotyczy ona grabarza, którego za narażenie miasta na stratę 70 talarów i 30 białych groszy postawiono pod pręgierzem, obito rózgami i wypędzono z miasta.


Mirska szubienica

Szubienica Lubomierz
Pozostałości szubienicy w Lubomierzu

Znacznie więcej wiemy o „użytkowaniu” mirskiej szubienicy. Choć nie zmieniała się lokalizacja, była ona kilkakrotnie przebudowywana i remontowana. Nim przedstawię jej historię, kilka słów poświęcę szubienicom, które znajdowały się w okolicy i choć w postaci resztek zachowały się do naszych czasów.

Najlepiej zachowaną jest niewątpliwie szubienica w Złotnikach. Wybudowana w 1707 roku (wcześniej była tam konstrukcja drewniana), pierwszy wyrok wykonano w 1709 roku, przetrwała do początków XX wieku w całkiem dobrym stanie, stała się nawet atrakcją turystyczną.

W latach  70-tych zaadaptowano ją razem z okolicznym terenem na ośrodek wypoczynkowy. Trzeba pamiętać, że po wykonaniu wyroku ciało grzebano nieopodal szubienicy, miejsce spoczynku mieli tam też samobójcy. Wygląda na to, że huczne wesela i przyjęcia odbywają się obecnie na dawnym cmentarzysku… Jeszcze większe wrażenie wywołała we mnie przeczytana informacja o 7-dniowych turnusach z bioodnową…

Znane są lokalizacje szubienic Lubomierza i Lubania. W Lubaniu, podczas prowadzonych badań archeologicznych, odkryto m.in. pozostałości tzw. jamy zmarłych”, wypełnionej ludzkimi kośćmi. Jednym z odkopanych przedmiotów jest 70-centymetrowy fragment łańcucha, który tworzył pętlę, wraz z tkwiącymi w niej kręgami szyjnymi. Zinwentaryzowano również relikt szubienicy lubomierskiej.  Wykonane w 2010 roku badania archeologiczne ujawniły pozostałości murów szubienicy, odnaleziono także szczątki dwóch skazańców.

Wzmianka o najdawniejszej egzekucji z Mirska pochodzi z  1478 roku.    Mirszczanin, Eliasz Nerger, był łamany kołem i żywcem spalony. Była to kara za zabicie swej teściowej, co uczynił po pijanemu.

Z pierwszą wzmianką o „Górze Straceń” spotykamy się w roku 1572. 25 czerwca wyrokiem sądu i ławników we Lwówku skazana została 63 letnia Anna Effenbergen z Mirska na spalenie żywcem na stosie. Posądzona została bowiem o czary. Wyrok wykonano na Górze Straceń w Mirsku. Dokładnie lokalizację tego miejsca opisuje R. A. Craemer’a, dawny burmistrz Mirska,  w „Stadtbuch der Stadt Friedeberg a. Queis” (w przekładzie ks. E. Dwornika): „Po prawej stronie drogi do Giebułtowa, począwszy od strzelnicy, znajdował się dawniej staw. Zasypywano go częściami. Najpierw, w 1904 roku uzyskano plac pod mleczarnię, wcześniej jeszcze przecięła go linia kolejowa, a zupełnie został zasypany w 1912 roku. Od mleczarni aż do rzeki Łużycy ciągnęły się dalej łąki, które zaczęto zabudowywać. Najpierw powstało osiedle (dziś ulice Boczna i Łąkowa), a tuż za nim znajduje się jeszcze dziś kawałek wzgórza zwanego +Górą Straceń+. Tu stała szubienica, tu także grzebano wszystkich straceńców. Ostatnia egzekucja miała miejsce w 1784 r., dlatego wzgórze to wykorzystano i w 1806 roku wybudowano tu wiatrak. Wtedy wzgórze to nazywano +Wiatracznym+. Po zniszczeniu wiatraka w 1890 roku nie budowano już nic a wzgórze nazywano +Młyńskim+”.


Oto krótkie informacje o poważniejszych wyrokach wykonanych w Mirsku.

  • W dniu 5 czerwca 1573 roku wykonano wyrok na kuśnierzu Hänisch za utopienie swej żony. Był szarpany rozpalonymi obcęgami, potem położony na koło i łamany.
    26 października 1593 roku ścięto mieczem w Mirsku nieznanego bliżej przestępcę. Był on oskarżony o rozbój, cudzołóstwo, kazirodztwo i zamordowanie bielarza płótna w Gryfowie.
  • 9 kwietnia 1604 roku powieszono za kradzieże mieszkańca Mirska, Krzysztofa Neumanna.
  • 20 stycznia 1607 roku złodzieje Krzysztof Hänsch i Marcin Hennig, zostali ścięci mieczem.
  • 13 kwietnia 1613 roku odbyła się w Mirsku egzekucja wielkiego zbrodniarza, Jakuba Hanfstengela. Był on mordercą 29 ludzi; swą żonę i troje dzieci żywcem zakopał, 5 kościołów obrabował, 4 razy podpalał cudze domy, między innymi podpalił zabudowania Jakuba Berloga w Brzezińcu (sekretarza na Gryfie), a także popełniał grzech sodomski ze zwierzętami. Kat wyrywał mu na czterech rogach rynku rozpalonymi obcęgami ciało, po czym zawleczony został na „Górę Straceń”. Tam odcięto mu ramię, nogę wysoko z udem, a następnie połamano kołem i spalono.
    3 grudnia 1614 roku ścięto mieczem Jana Lange, który przed 20 laty zamordował rzeźnika, a teraz w Cieplicach dopuścił się cudzołóstwa.
  • 27 stycznia 1687 roku na zamek Gryf włamali się złodzieje. Po schwytaniu jednego z nich postanowiono zbudować nową szubienicę (dotychczasowa została wybudowana w 1604 roku kosztem 96 talarów).
    Prace przy niej przebiegały według następującego porządku:
    1 lipca wyszukano i ścięto drzewo w lesie, przycięto kloce.
    2 lipca zwieziono kloce na rynek
    3 lipca przeleżało na rynku, na każdym pniu wyryto znak Krzyża św., drzewa poświęcono.
    4 lipca o kilka kroków od starej, zniszczonej szubienicy, z wieloma ceremoniami 63 cieśli zbudowało nową szubienicę.
    5 lipca powieszono na niej Krzysztofa Hempla ze Świecia, złodzieja schwytanego w styczniu na Gryfie.
  • Rok później, 19 maja 1688 roku, zabrano z szubienicy ciało Krzysztofa Hempla, które cały rok pozostawało zawieszone. Kat odciął głowę i prawą rękę, pozostawiając je w dalszym ciągu pod szubienicą, ciało pochowano. W kilka tygodni później Krzysztof Kratzert, który zastrzelił kłodziarza Jana Müllera z Kamienia, zmarł na torturach i pochowano go pod szubienicą. Wkrótce w tym samym miejscu pochowana została jego żona.
  • 17 kwietnia 1694 roku powieszono Krystiana Hillwiga i Kacpra Hännela. Grasowali oni przez 33 tygodnie w okolicach karczmy w Rębiszowie i okradali przechodniów.
    12 lipca 1706 roku  rzeźnik Jan Jerzy Feich z Giebułtowa został ścięty mieczem za usiłowanie zabójstwa mieszkańca Mirska, Jana Henryka Friedricha.
  • 20 października 1718 roku powieszono Henryka Kretschmera z Proszówki za napad na dwóch duchownych ewangelickich z Jeleniej Góry.
  • 7 kwietnia 1734 roku Rosina Drimel z Czerniawy została ścięta i łamana kołem w Giebułtowie za otrucie syna swego szwagra.
  • 7 czerwca 1737 roku odbyła się w Mirsku ostatnia pod cesarskimi rządami egzekucja publiczna. W dniu tym zostali straceni – ścięci mieczem i łamani kołem – trzej złodzieje z Rębiszowa. Byli to Dertel, Kluge i Pohl. Do tej dużej egzekucji musiało miasto wybudować nowy szafot, który wzniesiono z wielkimi ceremoniami.
    3 czerwca drzewo zwieziono i złożono na rynku.
    4 czerwca 55 cieśli przystąpiło do pracy. Przedtem jednak pisarz Schurer musiał każdy kloc naciąć w trzech miejscach w „Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”.
    5 czerwca drzewo leżało jeszcze cały dzień na rynku.
    6 czerwca drzewo przywieziono na miejsce egzekucji, odbyło się to z muzyką i biciem w werble oraz trąbieniem w 4 trąbki.
    7 czerwca postawiono nowy szafot – głównym majstrem był Krzysztof Hübner.
    Następnie odbyła się egzekucja.
    Skazańcyi prosili aby ich nie ścinał kat miejscowy Greulich. Spełniając tę prośbę Rada sprowadziła 3 katów: Michała z zamku Chojnik, Kluge z Żytawy i Wertela z Lubania. Pierwsze dwie głowy zostały ścięte po mistrzowsku. Natomiast kat Wertel z Lubania trzy razy uderzał i głowa nie odpadła – trzeba ją było dopiero odciąć nożem. Kronikarz podaje, że euforia ludzi przy tym widowisku była olbrzymia.
  • 8 listopada 1760 roku dezerter z armii cesarskiej został w Mirsku schwytany i powieszony. 11 listopada inny dezerter zamordował w Mirsku dziewczynę. Został schwytany i ścięty w ogrodzie za apteką Rosiga. Pochowano go na brzegu Kwisy.
  • 17 lipca 1782 roku wieczorem o 23-ciej spalił się dom Jana Henryka Heydricha, na Granicznej. 18 lipca schwytano niejakiego Oelsela, który podobno był podpalaczem, i osadzono go w nowej celi więziennej w wieży ratuszowej. 24 lipca sąd złożony z notariusza Strehli oraz 6 starszych mieszczan skazał go na karę śmierci przez powieszenie, który to wyrok wykonano 25 maja 1784 roku. Była to ostatnia egzekucja publiczna (pomijając wyroki czasów wojny, np. egzekucję z 1945 roku), którą wykonano w Mirsku.

Teren przy szubienicy był przeznaczony do grzebania skazańców, samobójców oraz padliny. Odnośnie samobójców sprawę regulowało rozporządzenie cesarskie z 8 sierpnia 1657 roku.  Wszystkich samobójców, bez żadnych względów, i to w ciągu dnia, należy przez kata i jego pachołków przez miasto zaciągnąć pod szubienicę i tam pochować. Liczono na odstraszenie w ten sposób potencjalnych samobójców.

  • 26 maja 1665 roku powiesił się miejscowy grabarz Mikołaj Harrsuch.    Znaleziono go 5 czerwca, a kat dopełnił ceremonii pogrzebowych pod szubienicą.
  • 6 lipca 1699 roku pochowano pod szubienicą 70-letniego Schwedlera z Krobicy, który popełnił samobójstwo przez powieszenie. Tego samego dnia pochowano tam też kobietę, niejaką Negern z Rębiszowa, która także się powiesiła. Ciała samobójców zostały przywiezione przez parobków kata na taczce pod szubienicę.
  • 1 grudnia 1732 roku samobójstwo przez utopienie w studni popełniła żona Jerzego Neumanna. 3 grudnia została wyciągnięta ze studni przez 2 katów i 3 pachołków katowskich, następnie na taczce przewieziona przez całe miasto i pod szubienicą pochowana.

7 marca 1747 roku wyszło zarządzenie królewskie złagodziło zwyczaj grzebania samobójców. Każdy, kto popełnił samobójstwo z żalu, rozpaczy, melancholii miał być pogrzebany tak, jak inni zmarli.


Katowska służba

Kat w dawnych czasach był bardzo ważną osobą. Kojarzy się z postawnym mężczyzną w charakterystycznej masce i z toporem lub mieczem. Rzeczywistość była jednak nieco inna. Jedynym obowiązkowym elementem stroju był kapelusz, najczęściej czerwony. Był osobą „niehonorową”, dlatego też normą były małżeństwa pomiędzy rodzinami związanymi z katowskim fachem oraz przechodzenie zajęcia z ojca na syna. Kat mieszkał poza miastem. Jego wynagrodzenie za egzekucje i tortury, stosowane przy przesłuchaniach, stanowiły skromną część dochodów. Do codziennych zajęć kata było utrzymywanie miasta w czystości, a więc usuwanie padłych zwierząt (im większe tym lepiej płatne), sprzątanie więzień, łapanie bezpańskich psów. Czasem był wzywany w charakterze lekarza.

lamanienakoleZachował się cennik z 1532 roku:

  • Za torturę każdego rodzaju    1 talar
  • Delikwenta postawić pod pręgierzem i wypędzić z miasta    1 talar
  • Delikwenta pod pręgierzem postawić, rózgami pejczować i obciąć uszy    2 talary
  • Za egzekucję przy użyciu powroza    3 talary
  • Skazanemu obciąć prawą rękę    4 talary
  • Delikwenta ściąć    5 talarów
  • Skazanego w worku utopić    5 talarów
  • Skazańca ściąć mieczem, potem na koło położyć i kołem połamać    6 talarów
  • Skazańca żywcem zakopać, następnie kołkiem przebić serce    6 talarów
  • Skazańca żywcem spalić        6 talarów
  • Skazańca ściąć mieczem a potem spalić        7 talarów
  • Skazańca smażyć w oleju        7 talarów
  • Bluźnierczy język uciąć, a potem pomału spalić        8 talarów
  • Skazańca przebić dzidą, a w czasie tego spalić mu prawą rękę        10 talarów
  • Skazańca w czterech rogach miasta płonącymi obcęgami przypalać, potem utopić lub ściąć    10 talarów
  • Skazańca rozżarzonymi obcęgami ciągnąć, pasy ze skóry zrywać, a wreszcie poćwiartować    12 talarów
  • Rozpustnika i cudzołożnika wytrzebić, a obcięte części za uszka powiesić    6 talarów
  • Za sprzątnięcie samobójcy    6 talarów
  • Egzekucję zaostrzyć        1 talar
  • Za potwierdzenie dla sądu    2 talary
  • Za pochowanie zwierzęcia, z którym dopuszczono się grzechu sodomskiego    3 talary

Dla przykładu cennik kata z Kamiennej Góry zawierał m.in. takie pozycje:sciecie

  • Za tortury podczas przesłuchania i ścięcie mieczem – 12 talarów
  • Za spalenie żywcem – 15 talarów
  • Za poćwiatrowanie lub rozszarpanie końmi – 12 talarów
  • Za powieszenie – 8 talarów
  • Za chłostę – 8 talarów
  • Za utopienie – 10 talarów
  • Za pogrzebanie żywcem i przebicie serca kołkiem – 12 talarów
  • Za szarpanie szczypcami ciała – 1 talar za szarpnięcie

Ceny pochodzą z późniejszego okresu (około 100 lat) niż cennik  mirski. Różnice są zapewne związane z „klasą” kata lub też po prostu z inflacją. Jak widać wyobraźnia naszych przodków była bardzo bogata. Sporo atrakcji za całkiem nieduże pieniądze.

Nie natrafiłem na informacje od kiedy w Mirsku był kat. Z pewnością był od XV wieku nieprzerwanie do 1692 roku, kiedy to w czasie powodzi woda zabrała wszystkie posiadłości kata wraz z polami i łąkami. Miejskimi katami byli:
Marcin Frieder – zmarł 9 grudnia 1633 roku w wieku 93 lat. Ponoć wykonał on w swym życiu 907 wyroków.
Belzer Metzig – był katem do 27 września 1692 r., kiedy to urząd odsprzedano katowi z Gryfowa, Henrykowi Greulichowi
Greulich – nazwisko jego spotykamy we wzmiance z 9 marca 1824 roku dotyczącej napadu na dom byłego kata oraz z 1829 roku w związku z jego śmiercią
Wilhelm Heinrich Katalowski – pochodził z Ostritz, był ostatnim mirskim katem; zmarł w 1831 roku. Po jego śmierci obowiązki przejęła jego żona. Dom należny katowi spłonął 11 sierpnia 1850 r., a w czasie powodzi w 1858 roku woda zmyła i zabrała grunta. Nie pozostało po nich śladu.
W latach 1692 – 1728 urząd kata był sprzedany katowi z Gryfowa.

Może jeszcze jako ciekawostki przedstawię niektóre z wyroków.

Na uwagę, szczególnie włodarzy naszego miasta, powinien zasługiwać wyrok z 1502 roku, na mocy którego pewien mieszczanin musiał zapłacić 10 dukatów kary na to, że klął na urząd magistratu. Z kolei naszych wędkarzy z koła PZW powinien zainteresować wyrok z 14 kwietnia 1663 roku. Tego dnia sieczono rózgami szewca Melchiora Ressela, a następnie przepędzono go z miasta za to, że kradł ryby ze stawu Rady Miejskiej. Była to kara złagodzona, albowiem w 1614 roku za to samo ścięto dwóch kłusowników: 1 marca Stephan Klose i 7 lipca Andreas Stephan.

W 1760 roku, w czasie, gdy w okolicy obozowała armia cesarska, zdarzył się następujący wypadek. Felczer armii cesarskiej miał w Żytawie kochankę, z którą żył w cudzołóstwie, przedtem jednak zabił jej męża. Sprawa wyszła na jaw i w Mirsku został on osądzony, a następnie stracony przez ścięcie. Niebawem do Mirska przybyła i owa kobieta, została tu pochwycona, uwięziona i również skazana na karę śmierci. W związku z tym, że była w ciąży egzekucję wstrzymano, a generał Beck wydał ją władzom miejskim. Te osadziły ją w miejscowym areszcie, gdzie przebywała przez 11 tygodni. W tym czasie zgłosił się jeden z huzarów kwaterujących w Giebułtowie, wyrażając chęć poślubienia jej. Władze się na to zgodziły. Ślub odbył się w kościele katolickim w Mirsku, a kobieta została zwolniona z aresztu.

Ostatni tu opisanych epizodów dedykuję naszej Straży Miejskiej oraz osobom nadużywającym alkoholu. W nocy z 21 na 22 kwietnia 1911 roku strażnik zaaresztował robotnika G., będącego w stanie nietrzeźwym, i zamknął go w dolnej celi wieży ratuszowej. Po czym o nim zapomniał. Więzień w celi przebywał przez kilka dni, nie dawano mu pożywienia ani wody. Po kilku dniach od uwięzienia znaleziono go w celi martwego. Od tego czasu wieżę ratuszową nazywano „wieżą głodową” („Hungerturm”). Zarząd miasta wydał też odpowiednie zarządzenie, aby w przyszłości podobna sytuacja się nie powtórzyła. Między innymi strażnicy miejscy mieli codziennie obowiązek sprawdzania cel więziennych i o ich stanie meldować oraz spisywać specjalną notatkę służbową.