Gruchający problem

Współcześnie człowiek od dzieciństwa jest przyzwyczajany do czystości i porządku. Jest to podstawą naszej codzienności. Mając kontakt ze zwierzętami zdajemy sobie sprawę, że ich wymagania nie zawsze przystają do naszych, ludzkich, oczekiwań. Widać to zwłaszcza, gdy chodzi o zwierzęta żyjące wśród ludzi, zasymilowane z nimi, lecz dzikie. Chcę poruszyć sprawę ptaków, zwłaszcza gołębi, w dość dużej liczbie przebywających w okolicach rynku.

Jestem daleki od apelowania o niedokarmianie, przepędzanie i inne formy nękania ptaków. My sami przyzwyczailiśmy je tego, że mają dzięki nam pożywienie. W pewny sensie sami je do siebie zaprosiliśmy. Niektóre ich zwyczaje są dla nas przejawem piękna. Niestety, codzienne potrzeby i zachowanie jest dla części mieszkańców rynku i okolicznych ulic dość uciążliwe. W trosce o czystość, która jest obowiązkiem właścicieli posesji, trzeba wręcz codzienne myć niektóre miejsca. Tam, gdzie jest to ignorowane, wygląd trotuarów jest dość wstydliwy.

Czy jest na to jakieś rozwiązanie? Nie wiem. Może kampania uświadamiająca? Staram się zasygnalizować problem, który ignorowany, jak mają to w zwyczaju urzędnicy, jedynie się powiększy.