Jadą wozy kolorowe...

Wiedziony zapytaniami mieszkańców Mirska, jak to jest z tym samochodem dla burmistrza, zgłębiłem nieco temat i fakty przedstawiam poniżej.

Sam samochód „wypłynął”na XXXIV Sesji Rady Miejskiej Gminy Mirsk w uchwale nr 260/17.

Znajduje się on w autopoprawce (cóż za celne określenie !) burmistrza i widzimy go w załączniku nr 5, pozycja 17.

Fragment przedstawia się tak:

(…) •  inwestycyjne pn.„Budowa kotłowni gazowej wraz z instalacją centralnego ogrzewania budynku użyteczności publicznej przy Placu  Wolności 40 w Mirsku” w kwocie 40.000,00 zł,
•  plan zagospodarowania przestrzennego w kwocie 27.100,00 zł,
•   inwestycyjne pn. „Zakup samochodu osobowego służbowego” w kwocie 50.000,00 zł,
• remonty szkół  w kwocie 50.000,00 zł,
•   Dolnośląski Projekt Rekultywacji –   Rekultywacja składowiska odpadów komunalnych w Karłowcu”  (zadanie własne) w kwocie 35.817,00 zł, (…)

(…) Deficyt budżetu w kwocie 300.000,00 zł    zostanie pokryty przychodami z kredytu bankowego (…)

Zauważmy kwoty przeznaczane na poszczególne zadania: fura dla burmistrza jest tyle warta, co remonty szkół, a więcej niż kotłownia wraz z instalacją CO czy rekultywacja śmietniska (o samym śmietnisku i innych wysypiskach wkrótce). I na kredyt.

Z czego zabrano? Na przykład z tego:

(…) Ponadto dokonano przeniesień wydatków poprzez:
1. zmniejszenie wydatków  na zadania:
• inwestycyjne pn. „Single Track –  Geopark – leśna trasa rowerowa w Gminie Mirsk” o kwotę 10.000,00 zł,
• inwestycyjne pn.  „Rewitalizacja  zdegradowanych obszarów Gminy Mirsk…”  o kwotę 100.000,00 zł,
•   audyt wewnętrzny o kwotę  6.917,00 zł,(…)

Całość dostępnego na BIP uzasadnienia i dyskusji nad furą znajduje się w protokole dostępnym pod tym linkiem PROTOKÓŁ

(…) Projekt uchwały w sprawie zmian budżetu na 2017 rok wraz z autopoprawką przedstawił Burmistrz p. Andrzej   Jasiński (projekt uchwały  wraz   z  autopoprawką  stanowią załącznik   nr   7 do  protokołu znajdującego się w biurze Rady). (…)
(…) Wiceprzewodniczący   p.Piotr   Cybulski   spytał,   dlaczego   samochód   straży miejskiej   nie   jest wykorzystywany przez urzędników.
Burmistrz   p.Andrzej   Jasiński   powiedział,   że   samochód   straży   miejskiej   jest   samochodem uprzywilejowanym   posiadającym   oznaczenia   straży.   Dodał,   że   wnętrze   samochodu   zostało dostosowane m.in. do przewożenia bezpańskich psów do schroniska.

Radny p.Bogusław Nowicki spytał, czy w sąsiednich gminach urzędy posiadają samochody służbowe. Burmistrz p.Andrzej Jasiński powiedział, że urzędy we Lwówku Śląskim oraz Świeradowie – Zdroju posiadają   samochody   służbowe.   Dodał,   że   urzędnicy   w   Gryfowie   Śląskim,   Lubomierzu   i   Wleniu jeżdżą samochodami prywatnymi.
Radny p.Bartosz Baszak spytał o termin zakupu samochodu. Burmistrz p.Andrzej Jasiński powiedział, że w tym roku gmina weźmie w leasing jeden samochód. Natomiast drugi samochód zostanie zakupiony w przyszłym roku.

Uchwałę Nr XXXIV/260/17 w sprawie zmian budżetu na 2017 rok
Rada przyjęła 7 głosami „za”, przy 2 głosach przeciwnych i 4 wstrzymujących się. (…)

Pełny tekst Uchwały XXXVI/260/17

W kilku słowach odniosę się do dyskusji w tymże protokole.

„Burmistrz   p.Andrzej   Jasiński   powiedział,   że   samochód   straży   miejskiej   jest   samochodem uprzywilejowanym   posiadającym   oznaczenia   straży.”

Wynika z tego, że Mirsk zdecydowanie odcina się od lat od reszty kraju w tej kwestii. Oznakowanie samochodu Straży Miejskiej reguluje bowiem „Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia” w paragrafie 32b. Jak to jest w Mirsku a jak np. w Jeleniej Górze, poniżej.

Zdaję sobie sprawę, że to ujednolicenie dotyczy samochodów zarejestrowanych po 1 lipca 2012 roku. lecz minęło od jego wejścia w życie ponad 5 lat i na tę chwilę ten Duster nie posiada oznaczeń Straży Miejskiej, tylko wlecze się stan sprzed 5 lat.

„(A. Jasiński)  Dodał,   że   wnętrze   samochodu   zostało dostosowane m.in. do przewożenia bezpańskich psów do schroniska.”

Na fotografii poniżej samochód specjalnie przystosowany do przewozu zwierząt z Warszawy. Wydaje mi się, że dość łatwo można tego typu wyposażenie demontować, chyba, że służy tylko do tego celu. Czy gminę stać na taki specjalistyczny samochód? Tylko dla psów?

„Burmistrz p.Andrzej Jasiński powiedział, że urzędy we Lwówku Śląskim oraz Świeradowie – Zdroju posiadają   samochody   służbowe.   Dodał,   że   urzędnicy   w   Gryfowie   Śląskim,   Lubomierzu   i   Wleniu jeżdżą samochodami prywatnymi.”

Po ponad 20 latach zasiadania na stołkach wiceburmistrza i burmistrza pan Jasiński zauważył, że samochód prywatny się pod nim rozpada. Może warto zadbać o stan dróg gminnych? Pozostali użytkownicy gminnych dróg też chcieliby, by ich pojazdy nie jeździły po wertepach, lecz na razie samochód od gminy dostanie tylko burmistrz.
W Świeradowie jako samochód służbowy burmistrza wykorzystywane są pojazdy normalnie używane przez świeradowską oczyszczalnię. Może likwidacja Straży Miejskiej, jak w Świeradowie, jest pomysłem na zaradzenie temu niedoborowi pojazdów? Po co nam samochód wyłącznie do wożenia psów?

„Burmistrz p.Andrzej Jasiński powiedział, że w tym roku gmina weźmie w leasing jeden samochód. Natomiast drugi samochód zostanie zakupiony w przyszłym roku.”

50 tysięcy to zaledwie koszt leasingu i pierwszych rat. Jaką brykę zamierza p. Jasiński zafundować urzędowi w przyszłym roku, ile będą wynosić późniejsze koszty leasingu tegorocznego pojazdu – zobaczymy w przyszłym roku.

Liczę jednak na to, że Gmina Mirsk będzie na tych samochodach godnie promowana.
Nawet mali przedsiębiorcy starają się używać swych samochodów jako rodzaj reklamy swej działalności. Burmistrz, który wielokrotnie podkreślał konieczność promocji gminy, niewątpliwie umieści na tych samochodach wielkie godła Mirska wraz z Jego barwami. Liczę, że mieszkańcy i Rada zadbają o odpowiednie propozycje. Mam nadzieję, że p. Jasiński ma więcej klasy niż burmistrz Bochni:  bochnianin.pl oraz dziennikpolski24.pl

Szkoda, że w celach służbowych samochód będzie mógł być wykorzystywany wyłącznie przez p. Jasińskiego osobiście. Dość precyzyjnie określono to w poniższym tekście:

Nawiązując do kwestii przewozu innych pracowników zasadne wydaje się stanowisko, że skoro burmistrz nie jest kierowcą zawodowym, to nie jest również uprawniony do przewozu innych osób, w tym także pracowników urzędu gminy. Zakładając nawet możliwość wyjątkowego, sporadycznego odbywania podróży samochodem służbowym nie można przyjąć, że burmistrz ma takie same uprawnienia jak kierowca zawodowy wykonujący pracę polegającą na świadczeniu przewozu. Istotny jest zatem wybór roli, jaką pełni pracownik samorządowy. Skoro bowiem burmistrz jest kierownikiem urzędu i zwierzchnikiem służbowym pracowników samorządowych i jako taki nie musi poddawać się wszystkim badaniom obligatoryjnym dla kierowcy etatowego, to nie może jednocześnie świadczyć usług przewozowych, nawet jeżeli następuje to w celach służbowych.

Z tego co wiem obecny burmistrz jest budowlańcem po technikum, a nie kierowcą zawodowym. Pozostanie zatrudnienie kierowcy lub przeszkolenie kogoś na kierowcę zawodowego.

Serdecznie polecam lekturę tego artykułu. doradcasamorzadu.pl

Do lektury o innych sytuacjach, które dotyczą samochodów służbowych włodarzy, zapraszam w linkach poniżej:

poranny.pl

twojejaslo.pl

Szerokiej i gładkiej drogi !!!

PS. Na Facebook’u słusznie zwrócił uwagę w komentarzu Jacek Chlebowski na kwestię badań WSZYSTKICH pracowników, którzy korzystają służbowo z samochodów (nie tylko wożąc pasażerów).

Link do artykułu bankier.pl/…/Badania-lekarskie-pracownikow-kierowcow

Ważne są też wytyczne dla lekarzy opracowane przez Instytut Medycyny Pracy im. Prof. Jana Nofera w Łodzi (patrz ramka). Lekarze przeprowadzający badania profilaktyczne pracowników mają na uwadze te zalecenia, stąd pracodawca, w celu umożliwienia lekarzowi realizacji wytycznych Instytutu, powinien wskazać fakt kierowania pojazdem przez pracownika w skierowaniu na badanie. Przy czym należy pamiętać, że wytyczne te dotyczą pracowników, którzy prowadzą pojazd, ale nie są formalnie zatrudnieni na stanowisku kierowcy (lub są, ale nie podlegają ustawie o transporcie drogowym).

oraz

„(…) Biorąc pod uwagę bezpieczeństwo pracowników i innych uczestników ruchu drogowego dodatkowo zaleca się poszerzenie badań o ocenę widzenia zmierzchowego i wrażliwość na olśnienie oraz standardowe przeprowadzanie oceny narządu wzroku przez lekarza okulistę w badaniach okresowych. Badanie oceniające widzenie zmierzchowe i zjawisko olśnienia powinno być wykonywane co 4-6 lat, a po 60 roku życia – co 2-3 lata (…). Biorąc pod uwagę powyższe standardowy zakres badań lekarskich osób, które nie są zatrudnione na stanowisku kierowcy, a w ramach obowiązków zawodowych kierują pojazdami silnikowymi powinien obejmować:
badania wstępne:
badania lekarskie – ogólnolekarskie, okulistyczne, neurologiczne;
badania pomocnicze – testy sprawności psychoruchowej, badanie oceniające widzenie zmierzchowe i zjawisko olśnienia, oznaczenie poziomu glukozy; (…)”.

Dotyczy to KAŻDEGO PRACOWNIKA który w ramach swej pracy służbowo korzystają z pojazdu. Nieważne, pojazdem gminnym czy prywatnym, bez przewożenia innych osób – w tym wypadku badania jak dla kierowcy zawodowego.

Czy w naszym urzędzie choć JEDEN pracownik używający prywatnego samochodu, choćby burmistrz czy sekretarz, mieli przeprowadzane systematycznie takie badania?

Co w trawie piszczy – czy stać nas na „ekologiczne powietrze” ?

Co w trawie piszczy – czy stać nas na „ekologiczne powietrze” ?

W felietonie Alternatywy 4 – co ma wspólnego z naszą gminą znalazł się taki zapis w punkcie „c”

Jednym z ciekawszych rzeczy jest „Powietrze atmosferyczne” na stronie 92. Autor podaje, że użył danych ze stacji oddalonej o 25 km od naszej Gminy Jelenia Góra – Sokolik. Czyli na podstawie tego Burmistrz wdroży nam zaraz program czyste powietrze i Straż Miejska będzie biegła i wlepiała mandaty ludziom,  jak to się dzieje w innych miastach.

Dlaczego o tym piszę ?
Powód jest bardzo prosty Audycja Radio Wrocław i fragment: „Po zakończeniu spotkań z mieszkańcami, uchwały antysmogowe będą przyjmować wojewódzcy radni. Sesja sejmiku poświęcona temu tematowi planowana jest na listopad.”

Składając pewne fakty do „kupy” postawię taką tezę, że nasza władza na szczeblu województwa, powiatu, gminy przygotowuje się do wprowadzenia zakazu używania węgla do ogrzewania naszych domów.

Zakaz używania pieców węglowych spowoduje, że:

  1. Miasto będzie musiało wprowadzić taki zakaz
  2. Straż Miejska dostanie narzędzia (drony) do kontroli spalin. Miasto wpływy do budżetu.
  3. Zakup nowych urządzeń grzewczych (kotły na gaz, nowe piece itp.) bezpośrednio uderzy nas po kieszeni
  4. Węgiel „ekologiczny” będzie na pewno droższy

Proponuję zatem zapytać swoich radnych, radnych sejmiku, radnych powiatowych – jaki mają stosunek do tego pomysłu ?

Wybory samorządowe są w 2018 r., żebyśmy nie płakali nad rozlanym mlekiem, gdyż raport, który zamówił Andrzej Jasiński „Program Rewitalizacji Gminy Mirsk 2016-2023” ewidentnie wskazuje na to co będzie robił nasz „burmistrz”.

I żeby na końcu nie mówić o tym, że nie chcę czystego powietrza.

Oczywiście dostrzegam ten problem. Ale ludzie nie pala śmieciami itp. dlatego bo chcą – ale dlatego, że nie mają pracy w miejscu zamieszkania, a jeśli ją mają to płace są na bardzo niskim poziomie.

Goliat i Dawid

Kasa władzy - 2017

Po ponad roku powracam do tematu oświadczeń majątkowych naszych reprezentantów, czyli radnych, burmistrza, sekretarza, skarbnika, kierowników zakładów budżetowych itd, zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Nawiążę do poprzedniego wpisu i zobaczymy, komu urosło, komu zmalało, czy można wyżyć z budżetówki, czy też lepiej szukać szczęścia za granicą (gminy?).

Jak w zeszłym roku nie mam zamiaru publikować na tej stronie wspomnianych oświadczeń, tam gdzie trzeba powinny wystarczyć linki do właściwego miejsca w internecie.

Jak poprzednio zaczniemy od burmistrza. Tu nieco urosło, choć dość mało, jak na wysokość zarobków. Na koncie o 35 tysięcy więcej (60 tysięcy), nieruchomości warte tyle samo, co w roku ubiegłym (131 tys.). To wszystko przy zarobkach 179 575 zł, czyli ok. 131 tysięcy netto przez rok (ok 11 tys. na rękę miesięcznie), czyli była podwyżka o jakiś tysiączek na miesiąc.
W utrzymanie poszło więc koło stu tysięcy przez rok.

Po burmistrzu – sekretarz. Jak w zeszłym roku – lepiej.  505 tysięcy oszczędności, jako jedyny ze składających oświadczenia w gminie posiada papiery wartościowe, nieruchomości za 541 tysięcy. Nieco przybyło (o 5 tysięcy na koncie), lecz przy zarobku ponad 101 tysięcy w roku, nie wydaje się to dużo. Więc jak w przypadku burmistrza, sto tysięcy na przeżycie przez rok.

Jak w zeszłym roku zerknijmy na dyrektora w naszym ZGKiM – dyr. Adamczyka. Tutaj wyraźnie przybyło – z 41 tys. na prawie 127 tysięcy. Ubyło za to nieruchomości – za ten rok warte 90 tys. (poprzednio 160 tys.). Wszystko przy ponad 75 tys. rocznego zarobku. Co ciekawe, rok temu zarobek wynosił, wg deklaracji, prawie 100 tysięcy. 1/4 pensji gdzieś poszła, czy co? Uwzględniając sprzedaż mieszkania, cały zarobek (75 tys.) poszedł w przetrwanie roku.

Co słychać u sąsiadów?
Burmistrz Marciniak ma mniej od naszego na koncie, bo 55 tysięcy. Mieszka za to okazalej, bo ma dom za 350 tysięcy i inną nieruchomość za 100 tysięcy. Brutto zarobił miesięcznie niecałe 150 tysięcy. (bur. Jasiński ok 179 500)

Burmistrz Poniźnik ma 30 tysięcy oszczędności, nieruchomości o wartości ok 230 tys. (mieszkanie, gospodarstwo…). Jeśli kwota zarobków jest brutto, to zarabia mniej, niż bur. Jasiński i nieco mniej, niż bur. Marciniak (ok 144 tys.).

Sięgnijmy nieco dalej, do Wrocławia, aby spojrzeć na dochody wojewody. Wojewoda Hreniak podał 11 671, 83 zł na koncie, pięć stów gotówką i jakieś papiery wartościowe na 15 tysięcy. Wspólnie z żoną mieszkanie. I całą kupę długów (zaciągnięty kredyt na 425 tysięcy, stan zadłużenia ok 90 tys. euro). Zadeklarowane zarobki z umowy o pracę to ok. 132 600, co wskazuje, że stanowisko wojewody jest tak ważne, jak burmistrza naszej gminy. No i długów takich się nie ma, bo życie tu chyba tańsze.

Skoro można do Wrocławia, dlaczego nie do Warszawy?

Pani premier Beata Szydło – dom, gospodarstwo, ok. 108 tysięcy na rachunkach, 162 tys. jakichś ubezpieczeń i 80,66 euro. Nie wiem, co za te euro można kupić… U nas sekretarz ma więcej.
Samochodu nawet nie ma, bo na męża. Zarobiła w zeszłym roku ok. 230 tysięcy za funkcję premiera oraz ok. 30 tys. diety parlamentarnej.

Skonfrontujmy to z majątkiem Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego M. Gersdorf (z domu Gersdorf).

Nieruchomości to 7 działek (w różnych stopniach współwłasności), łąka – wszystko bez wartości.

2/3 domu z mieszkaniem 139 m2 plus mniejsze z mężem.

Oszczędności – niecałe 200 tysięcy złotych (mało przy naszym sekretarzu), 14 tys. dolarów, ok. 15 tys. euro, papiery wartościowa za prawie 285 tys., akcje Pioneer TFI za ok 30 tys. euro, 2 miliony 420 tysięcy w funduszach. I jeszcze pół kilo złota.

Warto było pójść na prawo ?!!!

Przy tych kwotach majątki naszych radnych stanowią wręcz cienie.
Oszczędności wszystkich radnych w sumie to ok. 91 tysięcy złotych i 1300 euro (bardziej ubogo, niż w roku poprzednim). Ośmiu radnych w ogóle nie ma środków na kontach.
Wszyscy mają jakieś większe lub mniejsze nieruchomości, dochody roczne są różne. Suma diet wypłaconych w roku to ok. 150 tysięcy.

Podsumowując: samorządowcy „na etatach” nadal obficie się samofinansują. Nie widać pensji na poziomie „średniej krajowej”, czyli 4 047 zł brutto (około 3 tys. netto).
Ciekawostką jest, że oświadczenia majątkowe „etatowych” pracowników gminy pojawiły się na stronie dopiero po skierowani zapytania w formie wniosku o udostępnienie informacji publicznej. Wcześniej byli jedynie radni.

Jeszcze jedno spostrzeżenie: im wyższy szczebel, tym dokładniej podawane są kwoty, zwłaszcza na koncie. Nie rozumiem – albo z ustawy wynika podawanie dokładnych kwot, albo w naszej gminie się zaokrągla do pełnych tysięcy.

Ponownie podsumuję to wszystko cytatem wielkiego chińskiego filozofa, Konfucjusza:

W państwie rządzonym dobrze – wstyd być biednym;
w państwie rządzonym źle – jest hańbą być bogatym.

Czego (być dobrze rządzonym) Państwu i sobie życzę.

Podróże w czasie – wybory za pasem

Ostatnio trafiłem na pierwsze odcinki filmu „Ranczo” i tak po szybkiej analizie doszedłem do wniosku, że film ten pokazuje też naszą Gminę.

Mamy szefa Andrzeja Jasińskiego, który prowadzi nas od wyborów do wyborów, gdzie dostajemy jakieś obietnice, a my głosujemy na Burmistrza i dalej nie dzieje się nic.

Tak więc czas na weryfikacje tych obietnic – szukałem długo i nic nie znalazłem – w Internecie nic nie ma.

A  przecież Andrzej Jasiński startował z „Komitet Wyborczy Wyborców Niezależna Inicjatywa Samorządowa”,  przecież ktoś poparł tę kandydaturę.  Andrzej Jasiński kandydował z listy PSL – tam też cisza.
Jak zatem możemy rozliczyć z obietnic Burmistrza skoro on nic nam nie obiecał – nic nie musiał, robił co chciał.

Jeśli to jest prawda to zgodzę się z hasłem jednego z polityków „Ciemny lud to kupi”.

Tak więc gorąca prośba do czytających ten tekst:

proszę w komentarzach wklejać obietnicę wyborcze Andrzeja Jasińskiego.

Może powinniśmy pójść szerzej i wrzucić info o naszych radnych w formie:

  • Obiecał: …………………………………..
  • Zrobił: ……………………………………..

Od razu wiadomo będzie kto zapracował na swoje diety czyli nasze pieniądze.

Wybory samorządowe już niedługo, bo w 2018 roku – pomóżmy sobie wybrać świadomie i nie bądźmy jak te owce prowadzone na rzeź przez wilki.

Goliat i Dawid

Gmina Mirsk – atrakcja gór Izerskich ?

Od dłuższego czasu nasz miłościwe Panujący  Burmistrz Andrzej  Jasiński  próbuje w naszej Gminie zbudować w nas przekonanie , że jesteśmy bardzo atrakcyjnym miejscem do zwiedzania. Najczęściej podawanymi przykładami – czyli miejscami gdzie Burmistrz robi sobie fotki są:
1. Wieża widokowa
2. GeoPark

Żeby dodać splendoru  wydane zostały nawet ulotki, jedna z nich to
GeoPark – ścieżka turystyczna – Śladami dawnego górnictwa kruszców .

Postanowiłem zatem skorzystać z tej atrakcji i udałem się na ścieżkę dydaktyczną, o ile do samej  trasy podziemnej nie ma mam żadnych uwag poza regulaminem dopuszczenia małych dzieci do zwiedzania, co uważam za dziwny zapis, nawet kopalnie mogą zwiedzać małe dzieci, to dalsza część już nie wygląda tak kolorowo.

Burmistrz Andrzej Jasiński zapomina, że trasa jest wpisana w całokształt tego projektu i jako całość stanowi atrakcję. Idąc do miejsca pod „Spiętrzenie wód technologicznych” zastajemy tam porozbijane szkło, wypełniony śmietnik, który nikt nie opróżniał.

Kolejny pkt programu to Kopalnia św. Karola, gdzie na miejscu zastajemy powyrywane słupki i rozwalone barierki

Zaś na miejscu  Kopalni „Wielkie Pocieszenie” śmietnik pełny walających się opakowań po czipsach i butelki plastikowe

Dalej już mi się ode chciało iść po takich atrakcjach.
Prosty wniosek jest z tego taki – Wystarczy, że ładnie jest na podwórku, a że za domem jest syf i śmieci to nie przeszkadza Panu Andrzejowi Jasińskiemu.

Pałac na Rynku jest czyli podwórko posprzątane!  A to, że z domów dookoła odpada tynk to nie ma znaczenia.
Pomijam fakt że nasza straż miejska – celowo z małej litery, ma samochód służbowy – tylko po co on im jak oni w terenie nie bywają.

Może jaką paradę zorganizujemy 😉

Dawid i Goliat

Damy się lubić !

Kategorie aktualności